W zderzeniu ze swoim przeznaczeniem, jednostka wydaje
sie czasem tak bardzo slepa i slaba, pozwalajac sobie i godzac sie czesto na to, ze jest ona zdeterminowana przez jakis przeswiety, nienaruszalny z gory ustanowiony (nie-)porzadek.
“Tak bylo mi pisane!” – zdarza sie czesto slyszec – i myslec... Tekst Francisa Breillat, zamieszczony we francuskim pismie „Psychanalyse”, zadaje wlasnie to pytanie: Czy rzeczywiscie mozemy Dzialac...?
Odkad istnieje ludzkosc, czlowiek staral sie rozszyfrowac, CO rzadzi swiatem i nastepujacymi po sobie wydarzeniami, ktore czasem przeciez wydaja sie tak bardzo pozbawione wszelkiej logiki. To wlasnie proby owego „rozszyfrowywania” spowodowaly, ze istnieje dzis niezliczona liczba basni, legend i podan, ktore napeczniale sa przepowiedniami, (najczesciej zlowrozbnymi)... Dowodem na ludzka potrzebe tworzenia sobie instancji przepowiadajacych przyszlosc, jest tez na przyklad stnienie tak starozytnych miejsc, jak wyrocznia delfijska, ktora przepowiedziala
przeznaczenie Edypa, z sylwetka Tejrezjasza, ktory wyjawil mu swoje akty o nieswiadomym, niezrozumialym przez siebie do konca znaczeniu.
Miejsce przepowiedni w najrozmaitszych kregach zwyczajowych dowodzi zainteresowania kazdego ludu zagadnieniem Nierozszyfrowywalnej Czesci swojej przyszlosci.
Francis Breillat w swoim tekscie stara sie dowiesc, ze przeznaczenie nie jest gra ani zabawa bogow, ani ze nie jest zalezne od czystego przypadku.
Skadkolwiek nie wynikalyby hipotetycznie znaki przeznaczenia, mozna je postrzegac jako przyczyny wplywajace na dana osobe w warunkach, w ktorych przebywa, lub jako efekt czegos ponadzmyslowego i niepoznawalnego, wywierajacego niezalezny od niczego wplyw - odciskajacego znamie - na dalszym losie i egzystencji jednostki.
W dodatku zauwazalne jest, ze “zapisanie inicjalne” przeznaczenia wydaje sie czesto miec swoje zrodlo w poczeciu lub w momencie narodzin: to przeciez przepowiednia wyroczni w Laïos przed narodzinami i nawet samym poczeciem Edypa podkreslila jego przeznaczenie.
Tak samo stalo sie z Narcyzem, ktoremu Tejrezjasz przepowiedzial, ze dozyje wieku starczego, jesli tylko nie przejrzy sie nigdy w lustrze wody.
Tematy gwiezdne i znaki astrologiczne skupiaja, jesli chodzi o nie, charakterystyki indywidualne lub zdarzenia prawdopodobne danego zycia, w zaleznosci od funkcji miejsca i daty narodzin.
Freud sugerowal ze swojej strony, ze... “Anatomia – oto przeznaczenie!”, ustalajac i zawezajac moze temat pragnienia do seksualizmu, ciala realnego – a jednak pozostawiajac czytelnikowi swojej teorii nadzwyczaj szerokie pole interpretacji: nigdy nie wspominajac przeciez, od jakiego miejsca w anatomii czlowieka rozpoczyna sie mysl o zaleznosci jego przyszlosci.
Fantazm powstaje zawsze w relacji z czyms realnym, a wiec fizjologicznym, mozna przypuszczac miedzy innymi, ze anatomia matki nie jest czyms do zlekcewazenia, kiedy mowimy o problemie przeznaczenia jednostki...
Na temat tego samego problemu badania biologiczne nie odlaczaja sie zreszta od idei uznawanych powszechnie.
Interesuja sie rozmiarami relacji, ktore wplywaja na przeznaczenie jednostki.
Roznica miedzy genotypem, czyli zespolem cech wpisanych w genom, i fenotypem, ktory odroznia znaki aktualizujace sie w zaleznosci od sredniej relacji – pozostawia efekt marzenia; to postepujac za pryncypium wedlug zaleznosci laczacej go ze srodowiskiem, zostanie zrealizowany taki lub inny zapis, i tylko jeden genotyp bedzie mogl pozwolic potencjalnie na pojawienie sie liczby innych, zroznicowanych fenotypow.
Czy bylyby to wiec miejsca pierwsze, one same zlapane w ten zapis, ktory istnial juz przed zaistnieniem ich samych, ktore decydowalyby na zawsze o przyszlosci jednostki?
Determinacja, czy PRE-determinacja...? – pyta autor artykulu.
Przez fakt polaczenia swojego istnienia z istnieniem swiata, spoleczenstwa, rodziny, i – czemuzby nie – boga, czlowiek dawalby najwyrazniej poczatek swojemu przeznaczeniu.
Poprzez fakt bycia powiazanym, jeszcze przed swoimi naroddzinami, w rozne zaleznosci i “zapisy”, bylby zdeterminowany – a nawet pre-determinowany.
Wobec tych zapisow przeznaczenia, ciagle w trakcie aktualizacji lub realizowaqnia sie, nalazaloby zwrocic w koncu uwage na to, ze przeciez - jestesmy i pozostajemy aktorami<.1> i tworcami naszego zycia!
Pomimo pewnych form wspolczesnego – i odwiecznego - merkantylizmu, ktory chcialby, bysmy uwierzyli w mozliwosc zakupienia szczescia za wszelka cene, ponoszenie odpowiedzialnosci za swoje przeznaczenie nie wiedzie zawsze do samogratulacji, lecz staje sie zaplata w postaci dobrego kierunku wlasnej ewolucji.
Znakiem wypelnionego sensem zycia nie sa czesto brawa na stojaco obcych, zostawiajacych nas potem w samotnosci po wybuchu owacji, lecz male gesty najblizszych nam osob.
W wiekszosci przypadkow wystarczy odwrocic sie za siebie, nawet podczas proby, by docenic droge, ktora przeszlismy.
Pozwala to dostrzec, ze dotyczyla ona wlasnie nas, i nikogo innego.
W procesie zdobywania dojrzalosci i zrozumienia, jakiego to wszystko co przezywamy pozwala nam dostapic, wszystkie proby maja w kazdym razie swoja niepodwazalna racje bytu.
W pewnym stopniu, wylacznie przeciez to, co jest nam znane i personalne, moze do nas przemawiac – i moze nalezaloby napisac, ze to wlasnie to, co zapisane jest na pierwszym planie naszej egzystencji.
Niech wiec kazdy pozwoli przewracac sie kartom ksiazki, ktora zostala napisana specjalnie dla nas – radzi magazyn „Psychanalyse”...
/Streszczenie tekstu "Zapisane w gwiazdach: Wierzenia, cuda i przeznaczenie. Czy rzeczywiscie mozemy dzialac?" autorstwa Francisa Breillat z francuskiego magazynu "Psychanalyse", N° 28 juillet-août 2005/
Plus de résumés à propos de "C'est écrit"/Zapisane w gwiazdach: Wierzenia, cuda i przeznaczenie. Czy rzeczywiscie mozemy dziala